.

Blog > Komentarze do wpisu

zapasy w błocie

dawno dawno temu pewien typ imieniem napoleon bonaparte rzucił hasło
"bić ruskich i austriaków"

dawno dawno temu polacy i parę innych narodów polazło za napoleonem
nawalać się z ruskimi i austriakami.

łazili za nim parę lat. tłukli się tu i tam.
wreszcie roku pańskiego tysiąc osiemset drugiego trafili na pole gdzieś pod brnem
(wtedy brünn) i zrobili kolejną rozróbę;]

od kilkunastu lat na pamiątkę tego wydarzenia na polach pod slavkovem
(czyli austerlitz) odbywa się inscenizacja bitwy którą co roku wygrywają francuzi.
ciekawe;]


pojechałam w sobotę spod tesco autobusem miejskim z napisem 'austerlitz'.
było zimno jak zazwyczaj o tej porze ale jakoś podejrzanie szaro.
wyszłam z akademika o 13 a czułam się jakby już 15 minęła.



na miejscu zobaczyłam sznur samochodów zaparkowanych wzdłuż drogi.
kawałek dalej stały stragany z orzeszkami żarciem i grzanym winem.
cudownego działania tego ostatniego mogłam doświadczyć dwie godziny później
gdy niemalże w postaci mrożonki wracałam do miasta.



pole na którym tłum facetów miał udawać że walczy zostało ogrodzone barierkami
a tam gdzie barierek nie starczyło powiewały tasiemki.

zanim znalazłam dogodne miejsce do obserwacji i trzaskania fot zdążyłam upaćkać
błotem swoje czerwone buty. rano padał deszcz a akurat wzdłuż barierek
była goła ziemia. mogłam więc śmiało podłapawszy klimat imprezy wyzwać kogoś
na pojedynek w błocie;]




zaczęło się od przemarszu wojsk. potem dowódcy przejechali konno przed publiką.
na koniec były pozdrowienia dla napoleona i już można było zacząć bitwę.



właściwie to słabo kojarzę przebieg. jestem kiepska w scenach walk i jakoś mało
kiedy nadążam za tymi co się tłuką.



poza tym wiedziałam jaki będzie wynik więc
wolałam skupić się na panach z armatą. huk był niesamowity. dymu w cholerę więc
i tak niewiele było widać. no i do tego armata stała koło barierki. robiło wrażenie;]



spodobał mi się pan z kamerą który śmigał wśród walczących
oraz dwa psy które spokojnie siedziały przy nodze swojej pani pochłoniętej
oglądaniem bitwy które to (te psy) w ogóle nic sobie nie robiły z całego hałasu.
pewnie je pani wytresowała petardami na sylwetra to im teraz żaden
wystrzał z armaty nie straszny.



poszłam sobie przed końcem bitwy bo nie dość że mało już widziałam od tego dymu
to jeszcze mało czułam z zimna.



po powrocie do akademika spędziłam sporo czasu na doczyszczaniu ciuchów
i jeszcze więcej na ogrzewaniu się.

poniedziałek, 01 grudnia 2008, mupy.pupy